Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brasserie Cantillon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brasserie Cantillon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lutego 2017

Cantillon: Vigneronne

Cantillon = ekscytacja. W tym przypadku wyjątkowo duża. Vigneronne nie robi może szału w rankingach, ale cieszy się potężnym uznaniem kilku osób, do których gustu mam spore zaufanie. To dwuletni lambik z winogronami, konkretnie białymi winogronami ze szczepu Muscat. Jak zapewnia browar, piwo to jest dalekim kuzynem białego wina - połączenie beczki z winogronami musi robić swoje. Przyznam, że pomysł połączenia lambika z winogronami, a białymi chyba w szczególności, wydaje mi się znakomity. Otwierać czas.

Informacje ogólne:
Piwo: Vigneronne
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: lambik winogronowy
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: zabutelkowana 29 października 2014 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Uwielbiam etykiety Cantillon, a ta przebija wszystkie dotychczasowe. Słowo wyjaśnienia - symbol na środku to nie jest gwiazda Dawida, a symbol alchemiczny, reprezentujący balans pomiędzy żywiołami - ogniem (kocioł warzelny), ziemią (zboże), powietrzem (dzikie drożdże), wodą.
9,5/10
 

Barwa
Cytrynowa żółć, trochę brzydkiego zmętnienia, ale zachęcające.
3,5/5
 
Piana
Marna, nie chce się tworzyć, praktycznie od początku tylko gruby pierścień.
2/5
 
Zapach
Stajnia, dość hardkorowa stajnia, która nowicjusza odrzuciłaby chyba całkowicie; skóra, dalej dębowa beczka, delikatne cytryny. W tle powiew słodkich owoców, mogą to być winogrona, czemu nie. Z czasem te winogrona stają się oczywiste. Jest tam jeszcze coś takiego, co kojarzy mi się bardzo z jakąś włoską potrawą, ale nie mogę ogarnąć z jaką. Piękny i bardzo złożony, choć znam lepsze lambiki.
9/10
 

Smak
Przepyszne. Bardzo kwaśne, powiedziałbym że już ekstremalnie, w sposób mocno przypominający cytrynę, ale w swojej ekstremalności masochistycznie przyjemny. Z drugiej strony szybko kubki smakowe się przyzwyczajają i robi się już subtelnie. Może wariuję, ale poza względnie standardowym funkiem, beczką, skórą i tak dalej, jest tu też krótka i subtelna, ale wyraźna nuta czegoś w rodzaju spalenizny, ale nie a la palone słody, a już bardziej a la torf, spalone kable. Bardzo dziwne, ale świetnie tu działa. Powraca jeszcze na finiszu, gdzie łączy się z najlepszą ziemistością ever. Winogrona w smaku dużo mniej się panoszą.
9,5/10
 
Tekstura
Nie zaprotestowałbym przeciwko solidnemu podwyższeniu nagazowania.
4,5/5

8.5/10

To kolejne znakomite piwo z Cantillon (jak kocham niekwaśną Belgię, tak nie mogę już wykluczać, że Cantillon będzie kiedyś moim ulubionym belgijskim browarem), jakkolwiek minimalnie się rozczarowałem przez recenzje moich znajomych. Liczyłem na lambika ostatecznego, rozpierdziel, a Fou' Foune, Iris i Armand & Gaston zdecydowanie górą, więc nawet podium nie ma. Piwo jednak fascynujące i przepyszne.

czwartek, 29 grudnia 2016

Tilquin: Oude Quetsche Tilquin à l'Ancienne

Prowadzę bloga od prawie czterech lat, a po raz pierwszy spotykam się z piwem, którego pierwsze autorstwo należy się podmiotowi, nie będącemu ani browarem fizycznym, ani browarem kontraktowym. Zakład Tilquin to jedna z nielicznych w Belgii "gueuzerie", czyli "gueze'owni", "mieszalni gueuze". Tilquin nie warzy piwa - kupuje świeżo uwarzone brzeczki od belgijskich browarów produkujących lambiki (konkretnie z Boon, Cantillon, Girardin i Lindemans), następnie wedle uznania wciska je na fermentację i leżakowanie do dębowych beczek, dodaje owoców i robi co tam jeszcze chce. Zdecydowanie mocniej zatem przykłada rękę do ostatecznego obrazu piwa od browarów, które je uwarzyły, ale mimo wszystko oddam faktycznym browarom ich honory. Oude Quetsche to lambik śliwkowy ze śliwkami odmiany Quetsche véritable d’Alsace, powstały z mieszanki rocznych i dwuletnich lambików (śliwki spędzają w nich cztery miesiące, 250 gramów na litr).

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Quetsche Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: lambik śliwkowy
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 03.02.2025 r. (rocznik 2014-2015)
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasyczna lambikowa butelka z korkiem i dość elegancką etykietą.
8/10


Barwa
Złote, lekko zmętnione, słup gazu. Ładne.
3,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, bardzo trwała.
4/5

Zapach
Bogaty świat brettanomyces: skóra, stajnia, dębowa beczka, bardzo wyczuwalna cierpkość, taniny. Owoców właściwie nie wyczuwam. Ostry, intensywny, agresywny, znakomity, bezkompromisowy aromat prawdziwego lambika.
9/10

Smak
W dalszym ciągu bardzo dzikie, ale jeszcze bardziej kwaśne. Potężna, przejmująca kwaśność przypominająca sok z cytryny, która to cytryna jest tu zresztą jedynym wyczuwalnym owocem, śliwek nie odnotowałem. Kwaśność, choć potężna, to nie jest za długa, finisz jest bardzo spokojnym piwo łączy więc w pewien sposób intensywność z lekkością. Świetne, ale jakby ta śliweczka jednak tu wkroczyła, to mogłoby być super.
8,5/10

Tekstura 
Minimalnie za mało gazu. 
4,5/5

8.0/10

Świetny lambik smakujący trochę bardziej jak gueuze niż jak lambik owocowy. Napaliłem się na te śliwki, praktycznie ich jednak nie wyczułem, no ale w lambikach bywa tak bardzo często. Gueuzerie to trochę ekscentryczne twory, ale jak widać mają jak najbardziej sens.

czwartek, 27 października 2016

Cantillon: Iris

Wypiłem już wszystkie podstawowe piwa Cantillon (i jedno wybitnie niepodstawowe i najlepsze zresztą), czas brać się za te mniej powszechne. Iris (na cześć irysa, symbolu Brukseli) to czysty, niemieszany lambik po dwuletniej przygodzie z beczką, w przeciwieństwie do innych piw z Cantillon niezawierający pszenicy, a tylko jęczmień i w dodatku chmielony nie tylko starym, lecz i świeżym chmielem, również na zimno. Moje piwo zostało zabutelkowane blisko trzy lata temu, 23 grudnia 2013 roku. Oznacza to, że uwarzone zostało pod koniec roku 2011. Ten drugi okres był dla mnie jednym z najważniejszych w życiu, nie tylko dlatego, że zacząłem wówczas odkrywać piwo - niechże ten lambik okaże się godny tego rocznika.

Informacje ogólne:
Piwo: Iris
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: lambik niemieszany
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: zabutelkowana 23 grudnia 2013 r.
Cena: 61,40 zł (40,93 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Ten subtelny kwiat pobił wszystkie dotychczasowe etykiety Cantillon. Doskonale wpasowuje się w koncepcję.
9/10



 
Barwa
Głębokie złoto, bardzo ładne zmętnienie.
4/5

Piana
Nieomal doskonała.
4,5/5

Zapach
Połączenie bezkompromisowej końskiej derki, skóry, ziemi, szlachetnej dębowej beczki oraz nut kwiatowych i białych winogron. Najwięcej chyba drewna. Trochę korka. Skrajnie beczkowe piwo, ale kwiaty nadają lekkości.
9,5/10

Smak
Totalne królestwo brettów i beczki. Piwo jest umiarkowanie kwaśne, ale ekstremalnie cierpkie i dzikie, wiejskie. Jednocześnie wydaje się doskonale zbalansowane, ten pozorny dziki chaos okazuje się współgrać ze sobą we wspaniały sposób, może dzięki niezłej jak na lambika podbudowie słodowej (wywalenie pszenicy zrobiło swoje). Cytryna, skóra, ziemistość, szczypta kwiatów, końska derka, kwaśne jabłka. Piwo fantastyczne.
9,5/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

9.5/10

Niesamowita sprawa. Piwo praktycznie na tym samym poziomie co genialne Fou' Foune. Może minimalnie wolę to drugie, ale nie wiem. Tak czy inaczej to jedno z dwóch najlepszych kwaśnych piw, jakie piłem w życiu. Cantillon wyrasta na taki już ścisły top moich ulubionych browarów. Prawie żaden browar na świecie nie uwarzył jednego piwa na tym poziomie, a ile uwarzyło aż dwa takie?

sobota, 22 października 2016

Cantillon: Rosé de Gambrinus

Powroty do Cantillon zawsze budzą ekscytację. Rosé de Gambrinus, framboise z dwustoma gramami malin na litr dwuletniego lambika, to jedno z trzech podstawowych piw browaru obok gueuze i krieka, nawet na RB jest odrobinę popularniejsze od krieka. Framboise póki co recenzowałem tylko dwa razy, w dodatku jedno było dosładzane, a drugie nie było takim tradycyjnym lambikiem na całego, tylko kwasem Mikkellera. Trafił mi się dość dojrzały już lambik, bo zabutelkowany prawie 3 lata temu, mogę się więc spodziewać raczej poskromionej owocowości, jeśli w ogóle jest ona jakaś mocna w świeżym piwie, w co wątpię.

Informacje ogólne:
Piwo: Rosé de Gambrinus
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: framboise
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana 20 listopada 2013 r.
Cena: 35,45 zł (47,27 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Obrazek na etykiecie taki delikatnie mówiąc odbiegający od standardowej subtelności Cantillon, ale jakimś sposobem nawet z gołą panienką na etykiecie całość wygląda elegancko. 
8/10


 
Barwa
Bardzo specyficzna, pomarańczowo-różowawa, nie widziałem takiej w piwie jeszcze nigdy, piękna.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita, raczej grubopęcherzykowa, bardzo trwała.
4,5/5
 
Zapach
Klasyczna Cantillonowa stajnia - końska derka, dębowa beczka, piwnica, ziemistość, kwaskowatość i raczej symboliczna owocowość. Całość jest potwornie intensywna, dostojna i tchnie starością w pozytywnym znaczeniu.
9,5/10
Smak
Odrobinę bardziej owocowy, głównie (choć nie tylko) dzięki dość owocowej z charakteru, mocnej kwaśności, ale wciąż dominuje stajnia, piwniczność, dąb. Jest i lekka nuta słodka dla przełamania, Nie jest to lambik genialny, ale jest wybitny, dostojny i esencjonalny.
9/10
 
Tekstura
Tylko odrobinę za wysokie wysycenie. 
4,5/5

8.5/10

No cóż, kolejne wybitne piwo z Cantillon. Z trzech podstawowych lambików tego browaru moim zdaniem najlepsze (aczkolwiek gueuze i krieka piłem dużo młodsze, więc trochę ciężko porównać). Kocham Cantillon.

niedziela, 1 maja 2016

Cantillon: Fou’ Foune

W końcu nadszedł czas, by wypić moją ostatnią zdobycz z wrześniowej podróży do Belgii. Na koniec zostawiłem najsmaczniej zapowiadający się kąsek. Ta dorodna butla, którą nabyłem w samym browarze Cantillon, zawiera ósmego najlepszego lambika według rankingu ratebeeru (o czym nie wiedziałem, gdy go kupowałem zresztą). Kiedy byłem w Belgii, piwa z Cantillon były już od dosłownie paru miesięcy w Polsce, ale tylko podstawowe gueuze i kriek. Kiedy wróciłem i poszedłem do sklepu, było ich już więcej, ale do dziś nie spotkałem w Polsce tego, co zaraz wypiję.

Ciekawą historię Fou' Foune, morelowego lambika, przeczytać można na stronie browaru. W 1998 roku któryś przedstawiciel browaru wieczerzał sobie nad Renem przy lampce wina, między innymi w towarzystwie pana François Daronnata (pseudonim Foufoune), sadownika uprawiającego morele, który wyjątkowo je zachwalał. Człowiek z Cantillon powiedział mimochodem, że mógłby uwarzyć piwo z dodatkiem tych moreli, po czym wrócił do Belgii i zapomniał o sprawie. Pan Daronnat nie zapomniał i jeszcze w tym samym roku przywiózł do browaru 300 kg swoich moreli. 

Dziś tego piwa, nazwanego na cześć sadownika, Cantillon produkuje tylko 3000 litrów, czyli 4000 butelek rocznie; wiele z nich wraca w dodatku do regionu, skąd pochodzą morele. Na litr piwa przypada 300 gramów moreli. Są dodawane do dwuletniego lambika, a ta mieszanka butelkowana jest już po dwóch miesiącach.

Informacje ogólne:
Piwo: Fou' Foune
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: lambik morelowy
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: zabutelkowana 24 sierpnia 2015 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Elegancki styl jak zawsze w przypadku Cantillon.
8,5/10




 
Barwa
Cytrynowa, bardzo mętne, dzięki temu wyraziste, świetliste, bardzo ładne.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, bardzo trwała.
4,5/5

Zapach
Wyjątkowo rześkie, wręcz niewiarygodnie rześkie połączenie brettowej, wiejskiej szorstkości (ale czy wiejskiej do końca - niekoniecznie, jest dość szlachetna, wyjątkowo wysublimowana). Strona owocowa natomiast jest w odczuciu nieco bardziej cytrynowa niż morelowa, choć może da się doszukać i moreli. Najlepsze połączenie lambikowej szorstkości z potężną owocową rześkością, z jakim się spotkałem, genialny i piekielnie intensywny aromat.
9,5/10


Smak
Zachowuje wszystkie zalety zapachu, ale dochodzi do tego wspaniała kwaśność, taka słoneczna, pozytywna; ostra, ale niesamowicie przyciągająca. Jest zarówno dzikie, jak i szlachetne, staro-lambikowe i owocowe, ekstremalne i bardzo przyjemne. Jedno z najbardziej intensywnych piw, jakie piłem. Jest genialne, nie piłem w życiu lepszego lambika. Moreli za bardzo nie czuć.
9,5/10

Tekstura
Ciut za wysokie wysycenie.
4,5/5

9.5/10

Żeby nie przedłużać: to jest najlepsze piwo kwaśne, jakie piłem w życiu. Jest arcydziełem. Jeśli się koniecznie do czegoś przyczepić, to tylko do tego, że morelowe to ono za bardzo nie jest, choć można sobie udowodnić, że morele tam były - pusta butelka po paru godzinach zaczyna bardzo intensywnie i pięknie pachnieć tymi owocami. Piłem tylko cztery piwa z Cantillon, ale już naprawdę kocham ten browar. To piwo - jako jedyne ze wszystkich, które przywiozłem - jest naprawdę warte tego, żeby wrócić do Belgii po więcej. I to nawet do Brukseli 2016.

czwartek, 17 grudnia 2015

Cantillon: Kriek 100% Lambic Bio

W przerwie między jednym a drugim Cantillon przywiezionymi z Brukseli, wypiję sobie to, które kupiłem w Polsce. Cantillon numer trzy, po gueuze i czystym lambiku czas sprawdzić krieka. Wykorzystuje się w nim 150 kg wiśni na 500 litrów piwa.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek 100% Lambic Bio
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: kriek 
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana 11 lutego 2015 r.
Cena: 34,30 zł (45,73 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle w tym browarze bardzo subtelne i eleganckie. Dzieło Raymonda Coumans z 1989 roku.
8,5/10



 
Barwa
Przepiękna, rubinowa czerwień niczym w winie, do tego niezwykle subtelnie ulatujący gaz - strasznie elegancko wygląda.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, ale w stylu szampańskim bardzo szybko się redukuje, potem utrzymuje gruby pierścień, a po jakimś czasie znika zupełnie.
2,5/5

Zapach
Niedużo wiśni, za to mnóstwo dębu i wiejskich akcentów dzikich drożdży i bakterii; ze wszystkich piw Cantillon, jakie do tej pory piłem, Kriek najbardziej pachnie samym browarem, wręcz poczułem się przeniesiony w przestrzeni; do wyjątkowo eleganckiej przy swojej ostrości strony dziko-kwaśnej wiśnie dokładają leciutką kontrę owocowej słodyczy i kwaskowatości; piękny aromat.
9/10 
Smak
Podobny do zapachu, wzbogacony tylko o dość umiarkowaną jak na prawowitego lambika kwaśność; wiśnie zdają się też dołączać do kwasu, w sumie jest ten kwas taki bardziej owocowy niż lambikowy. Jednocześnie nadają leciutkiej słodyczy. Znakomite piwo, wymagający, ale nie agresywny kriek.
9/10

Tekstura
Idealnie dopasowane do smaku, dość wysokie wysycenie.
5/5

8.5/10

Kriek wybitny, jeden z najlepszych, jakie piłem, jak i w ogóle jedno z maks dziesięciu najlepszych piw kwaśnych. Wspaniała jest też ta więź piwa z browarem - kriek pachnie doprawdy tak samo jak powietrze w Cantillon. Za tę wybitność trzeba jednak srogo zapłacić - mimo wszystko jest to piwo warte swojej ceny, bo lambiki to drogie cholerstwa.

czwartek, 10 grudnia 2015

Cantillon: Grand Cru Bruocsella

Ze słynnego Brasserie Cantillon - nawiasem mówiąc, położonego na peryferiach równie słynnej ostatnio dzielnicy muzułmańskiej w Brukseli - przywiozłem sobie dwa piwa, których w Polsce nigdy nie widziałem. Ledwo wróciłem i zaszedłem do sklepu z piwem, a jedno z nich już tam stało. To właśnie to - przeleżane 3 lata w beczkach Grand Cru Bruocsella bez domieszki młodego piwa. Będzie to pierwszy w moim życiu czysty lambik, czuję się mocno podekscytowany.

Informacje ogólne:
Piwo: Grand Cru Bruocsella
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: lambik niemieszany
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: zabutelkowana 21 sierpnia 2015 roku
Cena: brak danych

Opakowanie
Cantillonowy standard, tylko w dużym formacie. Subtelność i elegancja. Na etykiecie ratusz w Brukseli - bardzo możliwe, że najpiękniejszy ratusz na całym świecie.
8,5/10


 
Barwa
Złote, na w pół zmętnione - takie trochę niemrawe i czymś tam zanieczyszczone.
2/5

Piana
Praktycznie brak.
0/5

Zapach
Ostry, wiejski zapach lambika; końska derka, beczka po kapuście, naturalnie sporo dębu, który wprowadza tu słodycz i trochę przełamuje kwas; nuty dzikie są tak dzikie, że przechodzą w pieprzność. Świetny, acz nie wybitny aromat.
8,5/10

Smak
Zaskakująco stonowany; bardzo szlachetny, czuć te trzy lata w beczkach, w smaku dąb jeszcze zwiększa swój udział ze stratą dla nut dzikich, które tu są jakby mniej nieokiełznane, bardziej eleganckie; kwaśność jest niemała, ale nie jak na lambika, jest też bardzo krótka. Bardzo dobre, dystyngowane piwo, ale liczyłem na więcej. 
8/10

Tekstura
Gazu po prostu zero - nie stanowi to w tym intensywnym piwie jakiejś tragedii, ale bardzo przydałoby się chociaż takie śladowe. 
1,5/5

7.0/10

No trochę rozczarowanie. Znaczy no, bardzo dobry lambik, ale piłem bardzo dużo lepszych i niemało bardziej ekstremalnych, a również bardziej "dębowo dostojnych". Gdyby nie to, że nie da się u nas dostać czystego lambika (no, teraz się już da), to nie warto byłoby tego piwa taszczyć z Brukseli.

czwartek, 8 października 2015

Cantillon: Gueuze 100% Lambic Bio

Wpis o podróży do Belgii i wizycie w Brasserie/Brouwerij Cantillon (browar, jako że znajduje się w dwujęzycznej Brukseli, nie forsuje żadnego z dwóch słów) już się pojawił, ale zrobił mi się lekki korek wpisów do dodania i tak naprawdę zmierzyłem się z tym browarem po raz pierwszy jeszcze w Polsce, poprzez degustację właśnie tego piwa. Cantillon jest chyba najbardziej ikonicznym producentem lambików (nie najbardziej popularnym, ten tytuł musi oczywiście przypaść wszechobecnemu Lindemans), a to tutaj gueuze jest jego podstawowym produktem. I najczęściej ocenianym piwem w tym stylu na ratebeerze spośród 50 najlepiej ocenianych.

Informacje ogólne:
Piwo: Gueuze 100% Lambic Bio
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: gueuze
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: z 19 lutego 2014 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Jednocześnie korek i firmowy kapsel - podbijająca serce koncepcja. Ładna, lambikowa butelka i przyjemna, stonowana etykieta, bardzo dobre.
8,5/10

 

Barwa
Złoto, bardzo klarowne jak na lambika, dość proste, za to ładnie ulatujący gaz.
3,5/5
 
Piana
Jak nie na lambiku, wyjątkowo gęsta, niemal nie widać pęcherzyków; obfitość przyzwoita, trwałość bardzo dobra.
4,5/5
 
Zapach
Piękny aromat typowego, a jednak nietypowego lambika: jest niby końska derka, jest kwasek, jest lekka winność, ale wszystko wyjątkowo szlachetne, dostojne, trochę przypomina prawdziwego szampana, trochę cydr, wkrada się też nieco przyjemnych, barwnych nut kwiatowych - znakomity.
9/10
 
Smak
Cudownie wyrazisty, łączy lambikową, wiejską kwaśność i cierpkość z bardziej owocową stroną, przypominającą kwaśne jabłka, dalej subtelne nuty kwiatowe, przypominają nawet róże, trochę starego chmielu na finiszu; lambik o dużej klasie, acz nie obezwładniający.
8,5/10
 
Tekstura
Bez zarzutu, spore, pasujące do smaku, nieprzesadzone wysycenie.
5/5

8.0/10

Znakomite gueuze, zwłaszcza jak na wersję podstawową browaru, choć pijałem już lepsze (mniejsza z wymyślnymi i bardzo drogimi Mikkellerami, ale takie gueuze z Oud Beersel było ciut bardziej satysfakcjonujące i o ile dobrze pamiętam, to prawie dwa razy tańsze. Zacieram ręce na myśl o bardziej ekskluzywnych edycjach Cantillon - sporo ostatnio przyjechało do polskich sklepów, a sam dwie przywiozłem ze sobą z Brukseli.