Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roggenbier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roggenbier. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

Brandmeier: Cadolzburger Roggen

Moja krótka wyprawa do Norymbergi zaowocowała w przywiezienie kilku piw z małych, raczej nieznanych i niedostępnych poza krajem, regionalnych browarów frankońskich. Na pierwszy ogień idzie roggenbier z Brauhaus Brandmeier, browaru z Cadolzburga, uroczego miasta tuż pod Norymbergą, z własnym zamkiem na wzgórzu i w ogóle. Browar jest takim skrzyżowaniem craftu i regionalizmu, powstał w 2013 roku, warzy trochę piw nowej fali, ale raczej okazjonalnie, skupiając się na niemieckiej tradycji. I jednym z jej wyrazów jest ten żytnio-pszeniczno-jęczmienny roggen.

Informacje ogólne:
Piwo: Cadolzburger Roggen
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Cadolzburg
Browar: Brauhaus Brandmeier
Styl: roggenbier
Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 09.01.2016 r.
Cena: 2 euro

Opakowanie
Połączenie jak zawsze urzekającej, rustykalnej butli z kabłąkowym zamknięciem i nowoczesnej etykiety, na której znajdziemy wieżę widokową z Cadolzburga. Prosto, ale bardzo ładnie, bardzo swojsko.
8,5/10
 
Barwa
Bardzo ładny, swojski, zmętniony brąz.
4,5/5

Piana
Genialna - potężnie obfita, kremowo gęsta, o zadziwiającej trwałości, tworzy piękną firankę na szkle.
5/5

Zapach
Goździki i inne fenole, typowa, masywna jakby-pikanteria słodu żytniego, a do tego urzekający podkład słodowy w postaci biszkoptu i karmelu; piękny aromat, niezwykle zachęcający, pewne zastrzeżenia mam natomiast do intensywności, z czasem bardzo maleje.
7,5/10

Smak
Przez mocne osłabienie typowych dla stylu nut drożdżowych i słodu żytniego na rzecz biszkoptu wypada bardzo lagerowo, co nie znaczy że źle; dobre piwo, pije się z dużą przyjemnością, tylko trochę proste.
7/10

Tekstura
Żyto nadało bardzo dużą, przyjemną gęstość - w jej obliczu opuściłbym jednak odrobinę wysycenie. 
4,5/5

6.5/10

Fajne, spokojne, przyjemne piwo, no ale ten - piłem dwa nieporównywalnie lepsze polskie roggenbiery. Brandmeier dostanie ode mnie jeszcze jedną szansę, może koźlak wyszedł im bardziej spektakularnie.

piątek, 2 października 2015

Szałpiw (Wąsosz): Szajba

Szałpiw w wyjątkowo dziwacznej pozie, w pozie roggenbiera z chili. Kontraktowiec specjalizujący się w klimatach belgijskich udowodnił mi już raz, że z niemieckimi stylami potrafi sobie radzić wybitnie, warząc jednego z lepszych hefeweizenów, jakie piłem. Roggenbier pada niedaleko od weizena, ale nie pomyślałbym, żeby dodać do niego chili i podchodzę do Szajby z pewnym sceptycyzmem.

Informacje ogólne:
Piwo: Szajba
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: roggenbier z chili
Dodatki: chili
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 13%
Objętość: 500 ml
Warka: do 13.12.2015 r.
Cena: 7,75 zł

Opakowanie
Umieszczanie kobiet na etykietach piwa często źle się kończy, no i tutaj widzimy właśnie jedną z najmniej udanych etykiet Szałpiwu. Niebezpiecznie powiało estetyką tanich win, choć na szczęście tylko powiało, mimo wszystko to dalej ten sam fajny, wyrazisty szablon Szałpiwu, no i jak zawsze pełny skład na miejscu.
7/10
 
Barwa
Ciemne złoto, nieśmiało podchodzące pod bursztyn - jak na roggenbiera bardzo klarowne, ładne, ale nie zachwycające.
3,5/5

Piana
Gęsta, ale bardzo nieobfita, już po paru minutach pierwsze dziury pojawiają się na tafli, słabo.
2/5


Zapach
Intrygujący, zdecydowanie udany - dominują typowe nuty roggenbiera, słodkie, trochę goździkowe, trochę bananowe, ale na odmienny sposób niż w weizenie. Jednocześnie wyraźny jest jakiś element obcy, w którym raczej nie odnalazłbym chili bez uprzedzenia, ale bardzo dobrze się komponuje z resztą - przyjemny, bardzo intensywny.
7,5/10

Smak
Ciężkie, acz niewinne, słodkie nuty roggenbiera zwodzą podniebienie, by na przełknięciu piwo zaatakowało nieprzegapialnym, po prostu palącym gardło chili. Jeśli ktoś szuka balansu, "subtelnych wtrąceń chili", to się zawiedzie - piwo jest bez wątpienia ekstremalne, w pozytywny sposób, choć wolałbym tego roggenbiera bez dodatków. Przyznam szczerze, że musiałem wylać je w większości, ale tylko dlatego, że z uwagi na zdrowie robię sobie odpoczynek od bardzo ostrych rzeczy - gdybym był w pełni sił, poszedłbym w to ekstremum do końca, nawet było mi żal, że nie mogę, bo ciekawe doznanie.
6,5/10

Tekstura
Ciężko zwrócić na nią uwagę, a jak już zwróciłem, to wydała mi się idealna.
5/5

6.0/10

Nie jest to piwo zachwycające, ale Szałpiw obronną ręką wyszedł z tej dziwacznej koncepcji. Ja co prawda nie tylko nie jestem wielkim fanem (bardzo) ostrych rzeczy, ale nawet chwilowo nawet nie bardzo powinienem ich spożywać, więc pewnie byłbym bardziej usatysfakcjonowany, gdybym dostał klasycznego roggena (nie spodziewałem się takiej ostrości zresztą, inaczej bym się od niego wstrzymał), ale każdy miłośnik chili powinien być bardzo zadowolony.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Browar Stu Mostów: WRCLW Roggenbier

Półtora roku niebawem minie, odkąd zachwyciłem się Apetytem na Życie z Pinty (inna sprawa, że piłem inną warkę we wrześniu i nią bym się zdecydowanie nie zachwycił). Choć gorączkowo wypatruję od tamtej pory roggenbierów na półce, znalazłem tylko wędzoną wersję z Peruna, która okazała się koszmarnie nieudanym piwem. W końcu ktoś ten styl uwarzył i to Browar Stu Mostów z mojego miasta. No to zacieram ręce.

Informacje ogólne:
Piwo: WRCLW Roggenbier
Kraj: Polska 
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: roggenbier
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 13,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.05.2015
Cena: 8,40 zł


Opakowanie
Etykiety na piwach z serii WRCLW jednak będą się trochę od siebie różnić - na Pilsie był krasnal, tu mamy ratusz.
9/10


 
Barwa
Bursztynowo-czerwonawe, bardzo mocno zmętnione, ale mimo to widać burzę ulatującego gazu - genialnie się to prezentuje. 
5/5

Piana
Równie genialna, tworzy się niesamowicie gęsta i obfita czapa, doprawdy jak z reklamy, idealna, bardzo cieszy oko, oblepia szkło i utrzymuje bardzo grubą warstwę do samego końca - jedna z najlepszych kilku, jakie widziałem. 
5/5
Zapach
W bardzo intensywnym aromacie charakterystyczna burza fenolowa, zaczęło się goździkami i bananami, zwłaszcza goździkami, a potem zdominowała wszystko charakterystyczna słodko-przyprawowa nuta słodu żytniego; wszystko to w otoczce toffi, biszkoptów, maślanych ciastek - zapach bliski geniuszu, tak gęsty i intensywny, że można się nim najeść.
9,5/10

Smak
Podobny efekt - nie jest ociężałe, ale takie esencjonalne, niezwykle sycące, gęste od smaku; powtarza się właściwie wszystko co było w zapachu - może trochę mniej pięknie się komponuje, ale tylko trochę - tylko dochodzi kontra w postaci ziołowej goryczki, nie za wysokiej, ale wyraźnej: ja bym ją nawet obniżył, bo ta słodycz piwa jest ujmująca, w ogóle nie mdła - nie ma tu aż takich fajerwerków jak w aromacie (niewykluczone, że przez tę goryczkę, która średnio się wpasowuje do kompozycji, za bardzo dominuje finisz), ale jest pyszne.
8,5/10

Tekstura
Nieznacznie za wysokie wysycenie. 
4,5/5

8.0/10

Wspaniałe piwo, dopieszczone od początku do końca, każdy element od opakowania po smak stoi na co najmniej świetnym poziomie. Mniej więcej poziom pierwszej warki Apetytu na Życie, czyli poziom wybitny. Swoją drogą są dni, kiedy myślę, że ocenianie piany nie ma sensu, a potem dostaję coś takiego i zachwycam się jak dziełem sztuki. Praktycznie na starcie działalności uwarzyć tak udane, pozbawione choćby cienia wady piwo w tak rzadkim stylu - ręce same składają się do oklasków. Chyba oficjalnie mogę to powiedzieć: w moim mieście jest browar na wybitnym poziomie.

wtorek, 10 lutego 2015

Perun (Wąsosz): Duby Smalone

Szybki powrót do Peruna, który zaskoczył mnie świetnym dunkelweizenem. Dziś piwo w stylowej kombinacji, z jaką jeszcze się nie spotkałem i pewnie prędko nie spotkam, bo już roggenbiery są bardzo rzadkie, a co dopiero wędzone roggenbiery. Jeśli do czegoś miałbym porównać taką koncepcję, to chyba tylko do rauchweizena ze Schlenkerli, który był piwem genialnym, więc liczę na wiele.

Informacje ogólne:
Piwo: Duby Smalone
Kraj: Polska  
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Perun)
Styl: wędzony roggenbier
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 13%
Objętość: 500 ml 
Warka: do 25.05.2015 
Cena: 7,35 zł

Opakowanie
Etykiety trzymają się jednego schematu, tutaj w grafice nawiązania do wędzonki. Jeśli podobnie jak w przypadku Sabatu Czarownic opis wrażeń smakowo-zapachowych na etykiecie pokryje się z rzeczywistością, to będzie to piękne piwo. Tutaj kapsel nie jest już goły, szybko postarali się o własny. Znów krzywo naklejona.
8/10
 
Barwa
Bardzo mocno zmętnione, przez co ciężko jednoznacznie określić barwę - jasnego brązu jest najwięcej, ale pod światłem rozjaśnia się nawet do bursztynu - w porządku. 
3/5

Piana
Niezbyt obfita, ale bardzo gęsta i o bardzo dobrej trwałości.
4/5

Zapach
Diacetyl - po prostu, nie jest odpychający, nie jest nawet intensywny, ale jest w nim wyłącznie diacetyl, nie ma tu nic poza nim, fatalna sprawa. 
1/10

Smak
W smaku jest, jak łatwo się domyślić, lepiej, ale wcale nie tak ogromnie - diacetyl się znacznie zmniejsza (acz nie znika), ale jest bardzo proste, odrobina szynkowej wędzonki, minimalne oznaki żyta, a poza tym prosta, ciężkawa słodowość i mało wyrafinowana, szorstka goryczka - da się pić, ale nie ma po co. 
4/10

Tekstura
Jest za mocno wysycone, ale akceptowalnie, tekstura daje radę.
3/5

3.0/10

Duży smutek. To niestety najgorsze piwo aspirujące do miana rzemieślniczego, jakie piłem w całym życiu. Nie chcę się znęcać nad Perunem, ale spartaczyli coś bezwzględnie. Przeglądam opinie o tym piwie, nie są zwykle tak dramatyczne jak moja, ale jednak prawie zawsze po prostu negatywne. Nie będę się obrażał na Peruna, bo dunkelweizen był świetny, ale nie będę się też przesadnie wyrywał, by dać im kolejną szansę.

niedziela, 1 grudnia 2013

Pinta (Browar na Jurze): Apetyt Na Życie

Długo czekałem - najpierw na podwójną premierę, a później na dostawę do Wrocławia - ale w końcu się doczekałem i zdobyłem oba nowe piwa z Pinty. Browar kontraktowy - już niedługo przestanie nim być - wypuścił naraz dwa żytnie piwa i był to ruch, który postrzegam jako symbol tego, za co cenię Pintę najbardziej. Jedno z nich jest bowiem ortodoksyjnym, standardowym roggenbierem, czyli niemieckim piwem żytnim, a drugie mieszanką stylów z amerykańskimi chmielami w roli głównej. I to lubię - rewolucyjny impet, ale jednocześnie poświęcanie dużej uwagi stylom, które obok amerykanizmów nie stały. Na początek, zwłaszcza że moje doświadczenia z piwem żytnim są gorzej niż skromne, spróbuję wersji tradycyjnej.

Informacje ogólne:
Piwo: Apetyt Na Życie
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Produkowane od: 2013
Styl: roggenbier
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykiety Pinty są ostatnio coraz mniej enigmatyczne. Tutaj w optymistycznych, pogodnych kolorach: kłosy żyta, słońce, błękit nieba. Pełny skład, polecane szkło, temperatura serwowania, łączenie z jedzeniem, ekstrakt, IBU, określony styl, opis piwa: powtórzę po raz setny, tak powinno to wyglądać na każdym piwie. W słodach między innymi dwa żytnie (zwykły i karmelowy), dwa niemieckie chmiele. 18 IBU, niefiltrowane.
9,5/10

Barwa
Nieprawdopodobnie mętne; na tyle, że aż ciemne, choć barwę ma jasną; intrygujące, wygląda jak miód w stanie stałym. 
4/5

Piana
Obfita, bardzo gęsta i trwała, osiada na szkle, dopiero pod koniec się poddaje i przestaje obejmować całą taflę. 
4,5/5


Zapach
Poza mocnymi nutami goździków i lekkimi banana to czyste zboże; nasunął mi na myśl Koniec Świata, który również miał słód żytni; piękny, tajemniczy, słodki, orzeźwiający. 
9/10

Smak
W smaku również świetne; na początku atakuje bardzo intensywną, zbożową słodowością; im bliżej końca, tym bardziej wytrawnie aż do małej, ale jednak zauważalnej goryczki; finisz potężnie goździkowy; bardzo pełne, pyszne. 
9/10

Tekstura
Wysycenie minimalnie można by podwyższyć, ale bliskie ideału.
4,5/5

8.5/10

Po raz drugi z rzędu rzeczywistość przeskakuje moje oczekiwania. Spodziewałem się prostego, lekkiego, raczej mało wbijającego się w pamięć piwa, a dostałem fantastyczne połączenie orzeźwiającej lekkości z głęboką pełnią i niebanalnością smaku. Roggenbiery stawia się zwykle obok niemiecki piw pszenicznych i muszę powiedzieć, że Apetyt Na Życie przebił chyba wszystkie z nich, które próbowałem w życiu. U mnie na ostatnim miejscu podium szerokiej oferty Pinty - a teraz drżę z ciekawości, czy Żytorillo go z niego nie zrzuci.