Pokazywanie postów oznaczonych etykietą single. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą single. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 grudnia 2017

St. Bernardus: Extra 4

St. Bernardus ma swoje odpowiedzi nie tylko na dubble, triple i quadruple trapistów, ale też mniej popularne single. W pierwszych trzech kategoriach nawiązał równą walkę, więc i tu liczę na dobre piwo, choć poziomu Westvleteren Blond pewnie nie osiągnie.

Informacje ogólne:
Piwo: Extra 4
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: single
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Standardowa szata graficzna browaru, nowy kapsel do kolekcji.
7,5/10


 

Barwa
Jasne mętne złoto.
4/5

Piana
Dość obfita, bardzo gęsta, puszysta, ładny lacing.
4,5/5

Zapach
Świeży i rześki aromat owocowych estrów belgijskich drożdży, wchodzących nawet w pomarańcze, liczi, skórkę cytrynową, gruszkę. Szczypta fenoli i słodowy podkład, klasyka.
8/10

Smak
Tu trochę mniej owocowe i estrowe, a bardziej fenolowe, typowo belgijskie, wytrawne, rześkie, mocno odfermentowane. Dość proste, trochę brakuje mu pełni smaku, ale jest fajnie ascetyczne, strasznie pijalne i całkiem subtelne. Bardzo smaczne.
8/10

Tekstura
Nieco za dużo gazu nawet jak na belgijskie standardy. 
3,5/5

7.0/10

Westvleteren dużo wyżej, ale już z takim singlem z Chimay jest to porównywalny poziom. Bardzo fajne, lekkie piwo bez większych zobowiązań.

sobota, 11 listopada 2017

Trzech Kumpli (Browar Jana): Novicius

Trappist Single to styl, który pojawił się w nowej klasyfikacji BJCP, zgodnie z którą dubble, triple i quadruple to nie wszystko. Póki co miałem okazję pić tylko jedno piwo przyporządkowywane do tej kategorii - Westvleteren Blond - i zaskoczony nawet byłem, że ktokolwiek potraktował ten styl na poważnie, to znaczy uznał jego odmienność od innych belgijskich stylów. Zaskoczony, ale mile zaskoczony, bo ja tę odmienność jestem skłonny uznać. Westvleteren był znakomitym piwem, jak wypadnie propozycja polskiego browaru?

Informacje ogólne:
Piwo: Novicius
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar Jana (Browar Trzech Kumpli)
Styl: single
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 10,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.03.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Jedno z ładniejszych TK, bardzo gustowne doprawdy.
8,5/10
 


 
Barwa
Piękne jasne złoto, mocno zmętnione.
4/5
 
Piana
Gęsta i o świetnym lacingu, choć niezbyt obfita.
4/5
 
Zapach
Połączenie bardzo intensywnej, owocowej estrowości i delikatnej pieprznej fenolowości z prostolinijnym, ale szalenie przyjemnym podkładem słodowym o nieco pszenicznym charakterze.
8/10
 
Smak
Świetnie trafiony związek belgijskiej drożdżowości - słodkoowocowe estry, minimalne fenole - z dobrą, lekką i przyjemną bazą słodową oraz delikatnym użyciem chmielu, którego za wiele nie potrzeba, bo piwo jest samo w sobie bardzo wytrawne. Jednocześnie piwo stołowe, lekkie i pijalne, a jednocześnie interesujące.
8,5/10
 
Tekstura
Przyjemne, adekwatne, wysokie wysycenie, może ciut za wysokie. 
4,5/5

7.5/10

Trzech Kumpli nie zawodzi, rzadko w Polsce spotyka się tak udane interpretacje belgijskich stylów, a już klasztornych to prawie nigdy. Brać bez zastanowienia - dla odmiany i dla jakości.

wtorek, 25 października 2016

Chimay Dorée

Machnąłem wszystkie trzy Chimaye pod rząd na samym początku bloga. Dzięki wspaniałemu niebieskiemu Chimayowi do dziś uznaję ten browar za jeden z moich ulubionych na świecie. I oto nadarzyła się okazja na przygodę numer cztery, po lekki jasny Chimay, do zeszłego roku lany chyba tylko na miejscu, poszedł w butelki, a butelki poszły w świat. Piwo jest najczęściej klasyfikowane jako Belgian Pale Ale, ja po degustacji stwierdziłem, że należy mu się klasyfikacja do BJCP-owskiego wymysłu o nazwie Trappist Single, który moim zdaniem faktycznie dość mocno odróżnia się i od blondów, i od BPA. Innym takim przykładem jest Westvleteren Blond.

Informacje ogólne:
Piwo: Chimay Dorée
Kraj: Belgia
Prowincja: Hainaut
Miasto: Chimay
Browar: Bières de Chimay
Styl: single
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 12.2017 r.
Cena: 12 zł (18,18 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Dalej jest bardzo ładnie, ale poprzednie etykiety Chimaya bardziej mi się podobały. Tu jeszcze kolor nie do końca mnie przekonuje.
8,5/10

 
Barwa
Jasnozłote, lekko zmętnione, piękny słup gazu.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, doskonale gęsta, zbita; utrzymuje się do samego końca, idealna.
5/5

Zapach
Kolendra, przepiękne kwiaty, cytrusy, trochę jasnego słodu. Słodki. Przepiękny, bardzo intensywny i świeży. Wybitny na początku, z ogrzaniem trochę traci.
8,5/10

Smak
Podobnie jak w zapachu, acz nacisk położony bardziej na belgijskie drożdże i przyjemny, lekko biszkoptowy jasny słód. Jest rozkoszne, takie jakby kremowe, tutaj już nie tak intensywne jak w zapachu, ale jak na niski alkohol całkiem nieźle. Bardzo dobre, lekkie piwo.
7,5/10

Tekstura
Za dużo gazu - jeszcze w porządku, ale za dużo. Jedyny mankament.
3/5

7.0/10

Zdecydowanie nie jest to klasa pozostałych piw z Chimay, ale godna uwagi rzecz. Byłaby niegodna ze względu na Westvleteren Blond, ale jest on jakieś cztery razy droższy. 

wtorek, 9 czerwca 2015

Trappist Westvleteren Blond

Co tu napisać? Przede mną trzy piwa, po których nic już nie będzie takie samo. Na żaden browar nie czekałem i już raczej nie będę czekać tak gorąco, jak na klasztor św. Sykstusa Westvleteren. Czasy się szybko zmieniają ostatnio, ale gdy zaczynałem interesować się piwem, piwa Westvleteren były w Polsce jak święty Graal, delikatnie mówiąc. Powszechnie postrzegane za najlepsze piwo świata było Westvleteren 12, przez długie lata numer jeden rankingu wszech czasów ratebeer.com (dopiero niedawno zostało zrzucone przez jakiś stout imperialny z USA, acz mający niecałe 100 ocen, więc może szybko znowu wrócić na pierwsze miejsce), pozostałe wersje cieszyły się niewiele mniejszym uwielbieniem, a podbijającym serca hitem był fakt, że piwa te można (było) kupić tylko osobiście na miejscu, w Belgii, po uprzedniej rezerwacji z podaniem numeru rejestracji samochodu, żeby nie można było za wcześnie wrócić po więcej. Myślałem, że i mnie to czeka kiedyś, kiedyś i postrzegałem to jako szczyt mojej drogi przez piwo. Cóż, czasy się zmieniły, Westvleteren można już kupić tu i ówdzie, a skoro wszystkie trzy wersje przyjechały mi praktycznie pod nos, bo do sklepu z piwem, w którym się zaopatruję, i w zaskakująco przystępnej cenie, to nie mogłem się powstrzymać, zwłaszcza że większa okazja będzie dopiero gdzieś za dwa lata. Dzisiejsze piwo będzie bowiem recenzją numer 498 i lada dzień walnę pierwsze pół tysiąca. Westvleteren 12 ze swoim niezrównanym majestatem nadawałby się bardziej na pierwszy tysiąc (czyli najbardziej okrągły jubileusz, jaki może być, bo do miliona dojść się nie da, a dziesięć tysięcy brzmi jakoś gorzej), ale za dwa lata mógłbym go nie dostać, a nie chcę recenzować jakiejś niebywale leżakowanej wersji. No to zaczynamy: 498 - Blond, żeby wejść w ten świat z jakąś łagodnością, 499 - 8 i 500 - mityczna 12.

Westvleteren Blond to piwo, które przynajmniej przed spróbowaniem ciężko przyporządkować do konkretnego stylu. Są aż trzy opcje - dobrze znane belgijskie pale ale oraz blond i dużo mniej znany... single, jako młodszy brat dubbli i tripli (i quadrupli, jeśli ktoś je uznaje). Trappist Single to styl, który znalazł się w tegorocznej, uaktualnionej klasyfikacji BJCP, ale nie jest to jakiś wymysł Amerykanów - single to tradycyjnie najsłabsze piwa warzone przez trapistów, często na wyłączny użytek mnichów lub dostępne tylko na miejscu w browarze. Jako jeden z komercyjnych przykładów BJCP podaje właśnie Westvleteren Blond. Tyle że chyba żaden browar aktualnie nie używa tego określenia, a poza tym podobieństwo do blondów i BPA zdaje się wielkie, więc czy jest sens mnożyć style? Wypiję i rozsądzę.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappist Westvleteren Blond
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Westvleteren
Browar: Sint-Sixtusabdij Westvleteren
Styl: single
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 20.11.2015 r.
Cena: 42,50 zł (64,39 zł)

Opakowanie
Całkowicie goła butelka jedynie ze zgrubieniem na szyjce, a na nim litery głoszące "trappistenbier" oraz oczywiście piękny kapsel, na którym jest wszystko inne - alkohol, data przydatności, nazwa i logo browaru (a raczej klasztoru) i objętość. Mimo wszystko bardziej doceniam przepiękne etykiety niż aż taką ascezę, ale butelki Westvleteren również mają swój potężny, tajemniczy urok.
9/10

Barwa
Piękne złoto i masa fascynująco wyglądającego osadu - wygląda niezwykle ciekawie i dynamicznie, bardzo, bardzo ładne.
4,5/5

Piana
Genialna, wzorowa pod względem gęstości, obfitości i trwałości, nic więcej nie można wymagać, a w dodatku pięknie oblepia szkło.
5/5

Zapach
Cudowny, bardzo intensywny i świeży, jest dość słodko jakby od owocowego chmielu, rześko od skórki pomarańczowej, do tego czysta, jasna słodowość, jakieś cudowne słodycze i piękne, łagodne fenole - wspaniały aromat, z czasem tylko trochę za bardzo intensywność spada.
8,5/10
Smak
W smaku podobnie, zaczyna się od jasnego słodu, trochę chlebowo, a potem już coraz bardziej belgijsko, fenole, skórka cytrusów, lekka słodycz, cudowny, zbożowo-ziemisty finisz; mimo niskiego raczej alkoholu bardzo intensywnie, wręcz masywnie - wybitne, maksymalnie dopracowane piwo, choć jest jednak za proste, by nazwać je genialnym.
9/10

Tekstura
Nieco za mocno wysycone.
4/5

8.0/10

Co za początek. Jak tak znakomite jest piwo uważane w sumie trochę za outsidera browaru, to nie mogę się doczekać ciągu dalszego. Co do rozważań stylowych: w trakcie i po degustacji wczytałem się mocno w opisy wszystkich trzech stylów i przyznałem BJCP rację. "More like a much smaller, more highly hopped tripel than a smaller Belgian Blond Ale" znakomicie określa to piwo, a też zdecydowanie nie pasuje ono na Belgian Pale Ale, jest bezwzględnie za bardzo intensywne, agresywne, belgijskie.