Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marcowe wędzone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marcowe wędzone. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 marca 2017

Warsztat Piwowarski: Czereśniowy Dym

Dawno już nie piłem najklasyczniejszego z klasycznych piw wędzonych, czyli wędzonego drewnem bursztynowego lagera. Interpretacja Warsztatu Piwowarskiego nie jest jednak taka do końca klasyczna, bo piwo zostało uwarzone ze słodu wędzonego drewnem czereśniowym, a nie najpopularniejszym bukowym. Pierwszy raz spotykam się z takim wędzeniem i nieprzeciętnie mnie to ciekawi.

Informacje ogólne:
Piwo: Czereśniowy Dym
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Warsztat Piwowarski
Styl: marcowe wędzone
Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.07.2017 r.
Cena: 8,20 zł

Opakowanie
Standardzik WP.  
7,5/10




Barwa
Głęboki bursztyn, mocno mętne, fajne.
4,5/5

Piana
Bardzo dobra.
4,5/5
 
Zapach
Zbyt łagodna jak na mój gust wędzonka, położona na słodkim słodowym tle karmelowo-chlebowym. Prosty aromat, niestety zbrukany diacetylem.
4,5/10
 
Smak
Mniej więcej to samo co w aromacie, tylko bez diacetylu, wędzonka odrobinę bardziej intensywna, ale wciąż za niska. Typowo marzenowa strona słodowa jest natomiast całkiem fajna i przyjemnie skontrowana ponadprogramową jak na ten styl goryczką, jakkolwiek nie jest to goryczka zbyt wysokiej klasy. Ot takie piwo do picia bez refleksji nad smakiem.
6/10
 
Tekstura
Minimalnie za dużo gazu, ale ogólnie to najkorzystniejsza strona tego piwa.
4,5/5

5.0/10

Mój pierwszy zawód Warsztatem. Piwo przeciętne z minusem, grające trzy ligi niżej niż wędzonki ze Schlenkerli. A że ceny Schlenkerli w Polsce są porównywalne do cen Warsztatu, no to hej... być może czereśnia to nie najlepszy pomysł, a być może proporcje zasypu nietrafione.

piątek, 24 stycznia 2014

Heller: Aecht Schlenkerla Rauchbier Märzen

Po De Molenie i Samuelu Smithie przychodzi czas na kolejne miejsce-legendę, niemiecką Schlenkerlę. A w zasadzie piwo z browaru Heller w Bambergu, który powiązany jest ściśle z przesłynną szynkownią, której na imię Schlenkerla właśnie - nazwa browaru raczej nie jest bardzo kojarzona, ale już przybytek i piwa, które serwuje, to jedne z największych ikon świata piwnego w Niemczech i zresztą na całym świecie. Dość powiedzieć, że wszystkie piwa, jakie serwuje się w Schlenkerli, to piwa wędzone i jest ich aż osiem, co czyni z tego miejsca bezwzględną Mekkę, Watykan i Eldorado w jednym miłośników tego typu spojrzenia na piwo i obiekt pożądania prawie wszystkich głębiej zainteresowanych piwem ludzi - w tym mój. Na pierwszy ogień wziąłem chyba najbardziej podstawowe marcowe - styl, którego dymną interpretację miałem już okazję próbować dzięki niezastąpionej Pincie. Zupełny brak piany zniszczył ocenę piwa, ale było przepyszne i jeśli ktoś umie to robić lepiej, to drżę z podniecenia. Dla Niemiec to okazja do podreperowania jak dotąd nierewelacyjnego zestawu ocen.

Informacje ogólne:
Piwo: Aecht Schlenkerla Rauchbier Märzen
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Bamberg
Browar: Brauerei Heller
Produkowane od: brak danych
Styl: marcowe wędzone
Alkohol: 5,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Sympatyczna, klimatyczna etykieta, stylizowana na średniowieczny styl, bogato ozdobiona gotycką czcionką - ta stylistyka nieco tuszuje znaczne zmęczenie samej butelki. Na kontrze kilka zdań o browarze po niemiecku. Kolorystycznie dedykowany kapsel, ogólnie bardzo pozytywnie.
8/10

Barwa
Bardzo ciemne, może nawet wydać się czarne; pod światłem ujawnia ciemnobrązowe i rubinowe prześwity; bardzo ładne. 
4/5

Piana
Obfita i piekielnie gęsta, do tego bardzo trwała, choć jednak w końcu się trochę poddaje - prawie ideał.
4,5/5


Zapach
Bardzo intensywnie wędzony, bezkompromisowy, zdecydowanie w stylu - trochę za bardzo przykrywa jakiekolwiek inne doznania, tylko gdzieś daleko czuć słód i karmel, ale wędzonka - połączenie kulinarnych nut wędzonych z typowymi drewniano-dymnymi jest naprawdę piękne i szlachetne. 
8,5/10

Smak
Tu już na równych prawach ze świetną wędzonką występuje absolutnie przepyszna, ciemna, karmelowa słodowość, które łączą się w piwo lekkie, a jednocześnie bardzo wyraziste i charakterne, z przyjemnym, dymno-kwaskowatym finiszem - mankament stanowi minimalnie za duża słodycz, która obniża trochę - i tak jednak świetną - pijalność. 
9/10

Tekstura
Bliska doskonałości, ale jednak coś bym w niej poprawił - nieco podciągnął w górę wysycenie i ściągnął w dół gęstość.
4,5/5

8.0/10

Fantastyczne piwo, choć jednak po takiej legendzie spodziewałem się chociaż dobicia do dziewiątki. Ale być może przyjdzie na to czas, przede mną wszak jeszcze pozostałe siedem opcji z Bambergu, a bez wątpienia będę dążył do skosztowania wszystkich. Jeśli chodzi o Pintę - gdyby nie fatalna kwestia piany, nie miałaby się absolutnie czego wstydzić - w pozostałych parametrach Dymy Marcowe są równie dobre. Te dwa piwa są zresztą ekstremalnie podobne - założę się, że Polacy wzorowali się na wypitym właśnie przeze mnie piwie. I chyba słusznie, bo sprawdzam i w opisie Dymów Pinta przywołuje Schlenkerlę. Pogratulować wiernego odwzorowania, tylko nad tą pianą popracujcie.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 22.08.2017 r., warka do 10.2017 r.
 
Genialna barwa i piana. W zapachu rozkoszne połączenie typowej bamberskiej wędzonki kojarzącej się mocno z wędzoną szynką i w mniejszym stopniu z ogniskiem z pięknymi wtrąceniami słodowego karmelu i chleba. W smaku jest właściwie jeszcze lepiej, zalety najlepszej wędzonki świata nie zostają zatarte, a zwiększa się rola pięknej, okrągłej słodowości. Świetna jest też tekstura, jest takie rozkosznie puszyste. Rany boskie, jako wędzonkowy niemal-prawiczek 3,5 roku temu zaprawdę nie doceniłem tego wybitnego piwa. Prawie zawsze obniżam oceny piw, które oceniłem w swoich piwnych początkach, tutaj podwyższam i to mocno.
 
9.0/10

sobota, 9 listopada 2013

Pinta (Browar na Jurze): Dymy Marcowe

Dawno nie piłem marcowego, praktycznie od początków bloga, a wędzonego marcowego - nigdy. Z ratunkiem przychodzi Pinta, jak często prezentująca styl, którego gdzie indziej próżno w naszym kraju szukać. Wędzone marcowe brzmi stosunkowo podobnie do wędzonego koźlaka, którego w wykonaniu rzemieślników już miałem okazję próbować i było to trzecie najlepsze piwo z Pinty, z jakim się spotkałem; jestem więc pełen nadziei.

Informacje ogólne:
Piwo: Dymy Marcowe
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Produkowane od: 2012
Styl: marcowe wędzone
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Bardzo udana nawet jak na Pintę etykieta w głębokim brązie, choć jeszcze ze starej serii, bez polecanego szkła i temperatury serwowania, ale oczywiście dokładny skład.
9,5/10



Barwa
Bardzo ładny kolor, ciemnobrązowy, pod światło ciekawe rubinowe prześwity. 
4,5/5

Piana
Niestety praktycznie nie ma piany; tworzy się bardzo cienka na sekundę, po której znika bezpowrotnie. 
0/5

Zapach
Bardzo ładny aromat zdominowany całkowicie przez karmelową dymność; jednowymiarowy, ale intensywny i wysoce przyjemny. 
8,5/10

Smak
W smaku jeszcze lepiej; nie rzuca na kolana jak najlepsze piwa świata, ale to znakomita kompozycja, bezbłędny balans miękkiej słodowości, wybitnie szlachetnej wędzonki i przepięknych nut czekoladowych; przepyszne i bardzo pijalne, może ciut za słodkie.
9/10

Tekstura
Odrobinę za bardzo wysycone, ale bliskie ideału.
4,5/5

8.0/10

Choć wypiłem właśnie pyszne piwo, jestem trochę smutny - nie spodziewałem się ani trochę, że pierwsze zero na blogu za pianę - więcej, pierwsze zero w ogóle - przypadnie na trunek mojej ukochanej Pinty. Tutaj szczególna szkoda, bo we wszystkich innych aspektach to piwo jest znakomite i z dobrą pianą ustępowałoby tylko wielkiej dwójce, Atakowi Chmielu i Viva la Wicie. Być może najlepszy przykład sesyjnego piwa ciemnego, z jakim się spotkałem. Piękne duchem.