Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ursa Maior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ursa Maior. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Ursa Maior: Megaloman

Czas na obiecaną drugą szansę dla Ursy Maior. Nie żeby pierwsza zakończyła się katastrofą - bynajmniej, zakończyła się piwem bardzo dobrym - ale jak na sektor rzemieślniczy to za mało, bym poszedł do sklepu i wykupił wszystkie ich piwa. Na Megalomanie spoczywa dość duża odpowiedzialność, bo obok degustowanego Deszczu w Cisnej uważany jest dość zgodnie za najlepsze piwo UM. Jeśli nie przekroczy oceny 8/10 bardziej odważnie niż Deszcz, to na pewno dużo czasu upłynie, zanim Ursa znów się tu pojawi.

Informacje ogólne:
Piwo: Megaloman
Kraj: Polska
Województwo: podkarpackie
Miasto: Uherce Mineralne
Browar: Ursa Maior
Produkowane od: 2013
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Podobnie jak na Deszczu bardzo fajna, oryginalna etykieta, której tym razem motywem przewodnim jest dudek. Niefajny za to brak pełnego składu, do którego sektor rzemieślniczy przyzwyczaił, ale trudno. Firmowy kapsel. Dobry opis piwa i rekomendowane potrawy towarzyszące.
8,5/10

Barwa
Ładny kolor, balansujący pomiędzy jasnym bursztynem a ciemnym złotem; byłoby trochę ładniej, gdyby nie niezdecydowane zmętnienie.
3,5/5

Piana
Mało obfita, za to dość gęsta, utrzymuje się trochę w całości, po czym redukuje do pierścienia. 
3/5

Zapach
Słodki, słodowo-chmielowy, trochę niewyraźny; na początku czuć jeszcze całkiem sporo amerykańskiego chmielu w postaci przyjemnej owocowości, szybko jednak profil zmienia się na coraz bardziej słodowy, co w połączeniu z minimalnym diacetylem i marną intensywnością daje efekt daleki od dobrego - bardzo daleko również od odpychającego, ale ponad zupełną przeciętność wychodzi minimalnie. 
5,5/10

Smak
W smaku niestety bardzo podobnie, nawet gorzej - chmielu ledwo liźniemy, przede wszystkim przyzwoita, ale też nie powalająca słodowość, końcówka nawet trochę pilznerowa, goryczka bardzo skąpa i bardziej alkoholowa niż chmielowa - najlepsze, co o nim można powiedzieć, to że można je pić (niemal, bo wspomniany alkohol jednak jest niezaprzeczalny) bez nieprzyjemności; nic ponadto. 
5/10

Tekstura
Za niskie wysycenie, acz nieznacznie, to najlepszy element piwa.
4/5

4.5/10

No i stało się, chociaż aż tak złego scenariusza nie przewidywałem. Oto jest najmarniejsze India Pale Ale, jakie piłem, a to niestety znaczy bardzo wiele, bo piłem już włącznie z tym pięćdziesiąt dwa, w tym dziewiętnaście amerykańskich. Nie wykluczam, że Ursa jeszcze się kiedyś pojawi na blogu, ale myślę, że już na pewno nie w tym roku. Katastrofalna ocena dla piwa rzemieślniczego.

sobota, 12 kwietnia 2014

Ursa Maior: Deszcz w Cisnej

No i wreszcie. Ursa Maior, browar rzemieślniczy - i po raz pierwszy nie kontraktowy, a faktyczny, fizyczny browar - z Bieszczadów, inicjatywa, która w tym roku przyćmiewa rozgłosem chyba nawet liderów, Pintę i AleBrowar. Niestety przyćmiewa złą sławą - jakiś miesiąc, dwa temu Ursa była obiektem mnóstwa skarg na DMS w większości ich piw. Sprawa znacznie się pogorszyła po aroganckich odpowiedziach na fanpage'u facebookowym na owe zarzuty - totalny strzał w stopę z punktu widzenia PR. Historia ta sprawiła, że mimo dobrego startu w zeszłym roku trzymałem się od tego przedsięwzięcia z daleka, ale w końcu ciekawość wzięła górę, zwłaszcza że ostatnio opinie trochę się polepszyły i postanowiłem dać im przynajmniej szansę. Zaczynam od wędzonego brown ale, co brzmi bardzo obiecująco - i miejmy nadzieję, że nie kończę.

Informacje ogólne:
Piwo: Deszcz w Cisnej
Kraj: Polska
Województwo: podkarpackie
Miasto: Uherce Mineralne
Browar: Ursa Maior
Produkowane od: 2013
Styl: wędzone amerykańskie brown ale
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 12,7%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Ursa wysila się na etykiety mocno koncepcyjne, wręcz artystyczne (szczególnie jeśli chodzi o kształt) i chwała im za to nawet jeśli koncepcja ta nie przemawia do mnie w stu procentach. Na tym konkretnym piwie przemawia jednak niemal całkowicie, bardzo klimatyczna. Niektóre napisy trochę niewyraźne, ale do przeżycia. Jest krótki opis, jest temperatura serwowania i polecane potrawy. Nie ma jednak niestety dokładnego składu. Kapsel nie do końca udany, trochę krzykliwy, ale grunt, że firmowy.
8,5/10

Barwa
Bardzo ładne, głęboko brązowe z atrakcyjnymi, ciemnobursztynowi prześwitami - mogłoby być idealnie, gdyby było całkowicie klarowne, ale i tak jest dobrze. 
4/5

Piana
Niezbyt obfita, za to bardzo gęsta, nawet nieźle trwała, choć po parunastu minutach zostaje już tylko pierścień. 
3,5/5

Zapach
Bardzo przyjemna, wyraźna wędzonka, dość intensywna, ale nie inwazyjna, łagodna, posłodzona akcentami karmelowymi - bardzo ładny aromat, nie powala na ziemię, ale konkretny i przyjemny. 
8,5/10
Smak
Odbiega trochę w inną stronę, robi się bardziej agresywne - nie dość, że wędzonka jest bardziej nachalna, bardziej szynkowa, wręcz słona, zwłaszcza na przełyku, a w dodatku wchodzi naprawdę wysoka goryczka - mogłaby być nawet trochę niższa, bo za bardzo dominuje finisz, zasłania słodową kontrę, która ładniej niż goryczka komponuje się z wędzonką; ogólnie bardzo smaczne, wyraźne, choć mam wrażenie, że trochę za słabo zbalansowane. 
8/10

Tekstura
W ustach wysycenie jest bardzo dobre, może odrobinę za wysokie, trochę jednak za bardzo atakuje żołądek.
3,5/5

7.0/10
 
Bardzo dobre piwo. Nic ponadto, Schlenkerla to to nie jest w żadnym stopniu, ale bezwzględnie bardzo dobre i na pewno Ursa jeszcze się tutaj pojawi. Coś mnie jednak martwi - zapomniałem napisać, że Deszcz w Cisnej generalnie uważany jest za najlepsze, ewentualnie jedno z dwóch najlepszych piw z tego browaru. To daje trochę marny obraz przyszłości, ale ostatecznie to tylko "generalna" opinia - ja muszę sobie wyrobić swoją.