Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oregon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oregon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 grudnia 2017

Deschutes: The Abyss

Czas dodać sobie do bagażu doświadczeń kolejne piwo z ratebeerowego top 50. The Abyss, nie do kupienia w Polsce stout imperialny z melasą, lukrecją, korą wiśni i wanilią, leżakowany w 21% w beczce po bourbonie, w 21% w beczce po winie, w 8% w czystej dębowej beczce i w 50% bezbeczkowy, to chef d'oeuvre oregońskiego browaru Deschutes, craftowego staruszka, który w przyszłym roku będzie świętował trzydzieste urodziny, obecnie sporego przybytku, bo 15. największego w USA (8. największy z zaliczanych do craftu). Czy taki rozrost nie spowodował zmniejszenia wielkości tego legendarnego piwa? Oby nie.

Informacje ogólne:
Piwo: The Abyss
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Oregon
Miasto: Bend
Browar: Deschutes Brewery
Styl: stout imperialny (Bourbon & Wine BA)
Alkohol: 12,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2015 Reserve
Cena: brak danych

Opakowanie
Klimatyczna etykieta i fajny "gumowy lak" na szyjce, może nic specjalnego, ale urzeka mnie kolorystyka.
8/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarna.
5/5
 
Piana
Solidna.
3,5/5
 
Zapach
Nieoczywisty, trochę tajemniczy. Palone aż do kwaskowatości i słoności zboże, espresso, sos sojowy, lukrecja, nuty wyraźnie wskazujące na beczkę po winie. Fajnie się otwiera i rozwija z czasem, super.
9/10
 
Smak
Spodziewałem się trochę słodziaczka patrząc na dodatki, a to mega wytrawny (chociaż nie maksymalnie, jednak są wyraźne przełamki słodyczą), mega palony RIS, którego ostra paloność wchodzi już lekko w wędzoność i odczuwa się ją słonawo; nie ma tu w ogóle czekolady, chyba że taka z 99% kakao, w sumie na finiszu występuje nieco podobny efekt do rozgryzania ziaren kakao, jest tak ziemisto. Co dość zaskakujące, dodatki prawie niewyczuwalne (może trochę lukrecja i wanilia pobrzmiewają), beczki też mało (tu bardziej bourbon się wyrywa niż wino), tak jakby raczej 20% piwa było BA, a nie 50%. Piwo baaardzo ciężkie, masywne, jeden łyk wystarcza na parę ładnych minut. W bardzo przyjemny sposób przygniata swoją potęgą, aczkolwiek brakuje mi w nim trochę złożoności i prozaicznej smakowitości. Finisz jednak jest powalająco długi. Znakomite piwo.
9/10

Tekstura
Potężna gęstość, symboliczne wysycenie.
5/5

8.5/10

Świetne piwo, ale rozczarowałem się, bo ze wszystkim piw z ratebeerowego top 50, jakie piłem, żadne nie znajduje się tam równie niezasłużenie. To znaczy zakładając, że rocznik 2015 jest reprezentatywny, bo pewnie kiedyś było lepsze. Obecnie jednak to jedno z wielu piw, jedno z wielu.

wtorek, 29 lipca 2014

Rogue: XS Imperial India Pale Ale

Mimo zawodu przy pierwszym poznaniu, daję Rogue drugą szansę. I to nie byle jaką - jak się okazuje, ich imperialne India Pale Ale to pierwsze piwo w tym stylu uwarzone w historii. Ciężko oczekiwać, że będzie to najlepsze IIPA, jakie w życiu wypiję, bo konkurencja jest ogromna, ale do czegoś zobowiązuje bycie pierworodnym.

Informacje ogólne:
Piwo: XS Imperial India Pale Ale
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Oregon
Miasto: Newport
Browar: Rogue Ales
Produkowane od: 2007
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 9,5%
Ekstrakt: 20%
Objętość: 207 ml

Opakowanie
Malutka butelka w tym samym stylu, co przy Imperial Red Ale, tym razem w niebieskiej kolorystyce. Podobnie jak wtedy bardzo szczegółowe informacje o piwie.
9,5/10



Barwa
Ładna, głęboko bursztynowa, w połączeniu z mocnym zmętnieniem daje efekt bardzo ciekawy i przyjemny dla oka. 
4/5

Piana
Jest bardzo nieobfita, a cienki kożuch, który udaje się wytworzyć, niemal błyskawicznie opada do pierścienia i resztek dryfujących na powierzchni - bardzo słabo. 
1,5/5

Zapach
Aromat bardzo mocnego IPA, całkowicie dominują skondensowane, chmielowe owoce - dużo ananasa, melona, trochę przyprawowości - ładny, intensywny, a jednocześnie łagodny poprzez te nuty melonowe, ale zdecydowanie bez szału. 
6,5/10


Smak
W smaku już bardzo siermiężne, chmielowość jest niesamowicie nasilona, mocno skondensowana - sama kompozycja owocowa, jaka się tu ukazuje, podobnie jak zapach rewelacją nie jest, w dodatku nie najlepiej radzi sobie z alkoholem - najbardziej może się chyba podobać goryczka, mocna, ale nie przesadzona, jednocześnie smaczna, szlachetna, w fajny, ziołowy sposób ogarniająca finisz; poza nią jednak piwo jest najwyżej niezłe. 
7/10

Tekstura
Ma w sobie nieco za mało wysycenia, ale ogólnie zdecydowanie zdaje egzamin, nie pogłębia ciężkości piwa.
4/5

6.0/10

No i co to ma być? Ano jedno z najsłabszych imperialnych IPA, jakie piłem. Patrząc na stosunek oczekiwań do rzeczywistości, Rogue to na razie jedno z większych rozczarowań. Mają za dużą markę, żeby nie dostać jeszcze ode mnie szansy, a nawet szans, ale no naprawdę - co to ma być?

piątek, 13 czerwca 2014

Rogue: XS Imperial Red Ale

Nadrabiam zaległości z kolejnego piekielnie popularnego browaru ze Stanów Zjednoczonych, tym razem Rogue Ales. Mając do wyboru butelki bardzo małe i bardzo duże wybrałem oczywiście format degustacyjny i trafiłem na "imperial red ale", piwo w stylu określanym jako amerykańskie mocne ale, trochę enigmatycznym i wrzucającym do jednego worka dość różne trunki.

Informacje ogólne:
Piwo: XS Imperial Red Ale
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Oregon
Miasto: Newport
Browar: Rogue Ales
Produkowane od: 2007
Styl: imperialne amerykańskie red ale
Alkohol: 8,32%
Ekstrakt: 19,4%
Objętość: 207 ml

Opakowanie
Niepozorna, mała buteleczka okazała się chyba najlepiej oznaczoną, jaką w życiu widziałem. Mamy alkohol podany z dokładnością dwóch miejsc po przecinku, szczegółowy skład, stopnie plato, IBU (75) i inne współczynniki, o których pierwszy raz usłyszałem. Sam styl etykiet Rogue też jest bardzo udany. Do pełni szczęścia brakuje jakiegoś opisu piwa, mamy za to ładny firmowy kapsel.
9,5/10

Barwa
Brązowy kolor, momentami wpadający w ciemną miedź, ale przede wszystkim brąz; wydaje się bardzo zmętnione, ale ciężko to ocenić; całkiem ładne. 
3,5/5

Piana
Niezbyt obfita i już po chwili na tafli powstają dziury, jakkolwiek pozostałości i gruby pierścień utrzymują się dość długo. 
2/5

Zapach
Bardzo intensywny, wprost ciężki, ewidentnie owocowy zapach; dominują skoncentrowane truskawki i poziomki, dołącza się do nich odrobina jabłek; dużo chmielu, dużo słodu, sporo też niestety alkoholu, ale ładny i ciekawy. 
7,5/10


Smak
W smaku jest już wyraźnie odmiennie, owoce, które totalnie rządziły w zapachu, odchodzą na tło; najpierw mamy mocne, ale przyjemne uderzenie słodowe, na przełyku alkoholowe rozgrzanie, a finisz należy już w zupełności do chmielu, który dostarcza długiej i wysokiej goryczki; wybitnie pełne, co nie do końca działa na korzyść - jest zdecydowanie za ciężkie jak na swój woltaż, myślę, że dałbym mu ponad dziesięć procent alkoholu w ślepym teście; ogólnie bardzo dobre, ale do zachwytu daleko. 
8/10

Tekstura
Wysycenie jest w porządku, ale piwo jest niesamowicie gęste, co przyczynia się do nadmiernej ciężkości.
3/5

6.5/10

Spory zawód; choć to dobre piwo, to za tę cenę i od takiego browaru więcej się wymaga. Balans nie zadziałał, największym, głównym mankamentem tego trunku jest jego ociężałość - nie przyjemna, oleista pełnia, ale po prostu siermiężność, której nie musi być chyba w żadnym piwie (czego dobrą przesłanką jest Tokyo* z BrewDoga).