Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marche. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 sierpnia 2017

Amarcord & Pinta: Bałtyk Adriatico Porter

No jestem troszkę spóźniony, nie mówię że nie. Bałtyk Adriatico Porter to piwo uwarzone przez Pintę na święto porteru bałtyckiego jeszcze w zeszłym roku, efekt kooperacji wyjazdowej z włoskim browarem Amarcord, z którego miałem już kiedyś pić okazję wyśmienity porter, tyle że górnej fermentacji i z kawą. Tu jest klasyka. Piwo miało opinię dobrego, ale trochę nieułożonego, więc po ponad pół roku od wypuszczenia do sklepów powinno chyba być bardzo dobrze.

Informacje ogólne:
Piwo: Bałtyk Adriatico Porter
Kraj: Włochy - uwarzone w kooperacja z polskim browarem kontraktowym
Region: Marche
Miasto: Apecchio
Browar: Birra Amarcord i Pinta
Styl: porter bałtycki
Alkohol: 9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: do 09.01.2019 r.
Cena: 13,95 zł (19,65 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Butelki Amarcord to skończone mistrzostwo, jeno etykieta mogłaby być jeszcze ładniejsza.
9,5/10


Barwa
Nieprzejrzyście czarne, przydałby się jakiś bałtycki prześwit.
4/5

Piana
Prawie doskonała.
4,5/5

Zapach
Intensywny, bardzo śliwkowy i to nie tylko suszono-śliwkowy, ale też śliwkowo-śliwkowy; poza tym pralinki, wiśnie w czekoladzie, suszone czerwone jabłka, karmel, chlebek, biszkopt. Może nie ścina z nóg, ale bardzo ładny i bogaty.
8/10

Smak
Daje znać brak rubinowych prześwitów w barwie - mocno idzie w stronę stoutu imperialnego, choć zatrzymuje się w pół drogi. Sporo nut palonych, kawowych, czekoladowych, tu już mniejsza owocowość niż w aromacie, ale wciąż obecna. W stronę stoutu kieruje go też niemała goryczka. Niestety jest trochę alkoholowa, w ogóle piwo to jest trochę alkoholowe. Nic ordynarnego, ale trochę przeszkadza. Poza tym jednak bardzo przyjemne.
7/10

Tekstura
Bardzo puszysta, minimalnie za dużo gazu.
4,5/5

7.0/10

Nie, ponad pół roku nie ułożyło tego piwa dostatecznie. Co prawda już jest dobre, ale jeśli macie, to radzę trzymać je spokojnie nawet do daty ważności. Potrzebuje czasu, może być bardzo dobre, chociaż wybitne nie będzie na pewno - jak na Pintę i taki prominentny styl piwa to trochę słabo w sumie.

czwartek, 3 grudnia 2015

Amarcord: AMA Mora

Nie bez powodu browar z Apecchio, włoskiego miasteczka położonego niedaleko San Marino - a przede wszystkim niemal równie niedaleko od nadmorskiego Rimini - przyjął wiele mi mówiącą nazwę Amarcord. Założyciele złożyli hołd być może najwybitniejszemu włoskiemu reżyserowi filmowemu, Federico Felliniemu, i jednemu z jego najgłośniejszych filmów o takim właśnie tytule, co nazwa browaru. Akcja filmu toczy się właśnie w Rimini, rodzinnym mieście reżysera. Uwielbiam Felliniego, i choć bardziej sobie cenię "Osiem i pół", "Słodkie życie" i "Noce Cabirii", to ciężko byłoby mi nie dać szansy temu browarowi, zwłaszcza przy tak pięknych butelkach i przy tak ciekawej koncepcji piwa, jak kawowy porter imperialny z kawą Pascucci i cukrem trzcinowym Demerara z Malawi. A, i jak na bardzo mocne piwo z dodatkami z importowanego browaru rzemieślniczego, to ponadto było ujmująco tanie - właściwie jak krajowe.

Informacje ogólne:
Piwo: AMA Mora
Kraj: Włochy
Region: Marche
Miasto: Apecchio
Browar: Birra Amarcord
Styl: kawowy porter imperialny
Dodatki: kawa Pascucci, cukier trzcinowy Demerara z Malawi
Alkohol: 9%
Ekstrakt: 19,5%
Objętość: 355 ml
Warka: do 15.06.2017 r.
Cena: 12,75 zł (17,96 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Po raz kolejny napotykam genialnie opakowane włoskie piwo. Zresztą podobny schemat co zwykle - butelka bardzo szeroka w podstawie, ale do szyjki niska, za to z bardzo wąską i długą szyjką. Do tego wspaniała, subtelna grawerka i świetna etykieta. A nie, to nie koniec, jeszcze dokładny skład i podane IBU. Doskonałość, Włosi absolutnie wymiatają, jeśli chodzi o wrażenia estetyczne. Fellini byłby dumny.
10/10 

Barwa
Czarne, ale pod mocnym światłem piękna rubinowa łuna.
4,5/5

Piana
Tworzy się całkiem niezła, ale bardzo szybko na tafli robią się już pierwsze dziury.
2,5/5
 
Zapach
Mariaż kawy i porteru w mniej więcej równych proporcjach; kawa wybitnie przyjemna, kwiatowo-ziemista, jakby bardzo świeża, wręcz rześka; słód dostarcza kontrapunktu słodyczy, czekoladowej, ale i waniliowej - tak, bardzo waniliowy aromat jak na piwo bez wanilii. Kawowo i piwnie, słodko i wytrawnie, przede wszystkim po prostu pięknie, choć jak na tę moc mógłby być bardziej złożony.
9/10
Smak
W dalszym ciągu genialna gra balansów, kawa miesza się z czekoladą, palonym, chce się rzec prażonym słodem i wanilią, karmelem, pojawia się nawet nutka tytoniu; słodycz igra ze stroną wytrawną, a piwo jest wybitnie lekkie i bezinwazyjne jak na swoją moc, nie tracąc przy tym adekwatnej do niej pełni smaku. Bardzo różni się od ociężałych (nie w negatywnym sensie) RISów. Po paru łykach kawa staje się już raczej tylko elementem krajobrazu, któremu na imię piwo - i dobrze. Jedynie palono-chmielowy finisz w końcu traci ten cudowny balans i jest zbyt szorstko wytrawny. Tak czy inaczej, niesamowicie przyjemne i naprawdę niebezpiecznie pijalne piwo.
8,5/10

Tekstura
Ciut za wysokie wysycenie.
4,5/5

8.0/10

Włoski craft nieczęsto zawodzi - świetne piwo. Tylko w przedsionku wybitności, ale za to również za świetną cenę. Bardzo rozsądne korzystanie z kawy - bardzo wyraźna, ale tylko w zapachu miała udział równy z piwem, w smaku wkomponowała się w grę słodu i chmielu, a jednocześnie jej obecność nie przestała być ewidentna. Nie sądzę, żeby to piwo miało dużą konkurencję w swojej kategorii na polskim rynku, więc za tę cenę - nic, tylko brać, tylko jeszcze trzeba gdzieś na nie trafić.