Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obwód lwowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obwód lwowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Persha (Oasis Beverages): Stare Misto

W Nowy Rok wchodzę niezbyt hucznie, bo jasnym lagerem z dużego browaru ze Lwowa - drugim z dwóch, które wspaniałomyślnie przywiózł mi kolega. Persha Privatna Brovarnia powstała w 2004 roku z inicjatywy lwowskiego przedsiębiorcy Andreia Macoli. Dziś spółka posiada już drugi browar w Radomyślu (tym ukraińskim), dzierży 10% udziału w ukraińskim rynku piwa, a sama wchodzi w skład koncernu Oasis Beverages, właściciela browarów także w Rosji, Kazachstanie i na Białorusi.

Informacje ogólne:
Piwo: Stare Misto
Kraj: Ukraina
Obwód: Lwowski
Miasto: Lwów
Browar: Persha Privatna Brovarnia (Oasis Beverages)
Styl: jasny lager
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 06.02.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Butelka o fajnym kształcie i ze świetnymi grawerunkami, etykieta w stylu koncernowym, ale w porządku - ogólnie nieźle. 
6,5/10 


 
Barwa
Klarowne, głębokie złoto i wyjątkowo dynamicznie wznoszący się słup dwutlenku węgla - bardzo ładne.
4,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, o przyzwoitej gęstości i średniej trwałości.
3,5/5
 
Zapach
Całkiem przyjemny, no może minimalnie podstarzały aromat jasnego słodu, podszyty niestety aldehydem octowym, który co prawda nieprzyjemny w tej ilości nie jest, ale zasłania te ładniejsze elementy zapachu. Bardzo intensywny, bez szału i z wadą, ale całkiem okej.
5/5
 
Smak
Nie tak okej jak zapach - jeszcze mocniej naciera aldehyd octowy, słód wydaje się jeszcze bardziej podstarzały, a do tego dochodzi żelazo. Z czasem trochę te wady się przerzedzają, ale na fajną stronę słodową zostaje wciąż trochę niewiele miejsca; nie jest to jakiś odrzucający smak i dla ugaszenia pragnienia dałoby się to wypić, ale słabo, tak po prostu to nie ma po co pić. Jest jednak raczej średnie niż złe, jeśli uznawać je za international lagera, to wygrywa z większością tych, które piłem.
4/5

Tekstura
Bezbłędne, średnio-wysokie wysycenie, które mocno podciąga smak w górę.
5/5

4.5/10

Nie było aż tak pozytywnego zaskoczenia, jak przy drugim lwowskim piwie, ale wciąż jest to pozytywne zaskoczenie. Spodziewałbym się czegoś znacznie gorszego po jasnym lagerze z browaru, który dzierży 10% ukraińskiego rynku piwa. Zupełnie znośne piwo, choć nie z gatunku piw do picia dla smaku.

wtorek, 8 grudnia 2015

Lvivska Pivovarnya (Carlsberg Ukraine): Lvivske Svitle

Dzięki niezwykłej uprzejmości kolegi (dzięki, Bartku!), mam okazję spróbować dwóch piw uwarzonych we Lwowie. Będą to prawdopodobnie dwa korpolagery, ale i tak cieszę się, że dodam sobie to miasto do statystyk. No i w ogóle dodam sobie Ukrainę - nie miałem do tej pory ochoty rzucać się na dostępne u nas Obolonie (nie wiem nawet, czy są aby jeszcze dostępne, sięgnąłem po jednego lata temu i do tej pory jest to jedyne piwo z Ukrainy, jakie piłem) i ponad sześćset piw musiałem zrecenzować, żeby w końcu opisać coś zza wschodniej granicy. Lvivske Svitle to lekki jasny lager z browaru założonego podobno przez mnichów w 1715 roku, który w wieku XIX był jednym z trzech największych w Austro-Węgrach (informacje Carlsberga, brałbym je z przymrużonym okiem). W 1999 dostał się w łapy Carlsberga. 

Informacje ogólne:
Piwo: Lvivske Svitle
Kraj: Ukraina
Obwód: Lwowski
Miasto: Lwów
Browar: Lvivska Pivovarnya (Carlsberg Ukraine)
Styl: jasny lager
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 10,7%
Objętość: 500 ml
Warka: z 3 września 2015 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Fatalnie archaiczna etykieta, kolorystyką i szablonem przywodząca na myśl piwa z dyskontów. Merytorycznie nie sposób ocenić, bo jeszcze nie posiadłem znajomości odczytywania cyrylicy, a nie ma tu ani jednego słowa w innym alfabecie. Polepsza natomiast sprawę całkiem ładny kapsel i mała grawerka.
4/10

Barwa
Stuprocentowo klarowne, jasne złoto; w porządku.
3/5
 
Piana
Obfita, niezbyt gęsta, acz przyzwoicie; nie utrzymuje się za długo na całej powierzchni, wkrótce spada do zera.
2/5

Zapach
Zaskakująco intensywny jak na styl, zdecydowanie ukierunkowany na słód i to całkiem ładny, może tak minimalnie kartonowy, ale to na granicy sugestii; do tego szczypta raczej zwietrzałego chmielu gdzieś w tle. Czysty, tylko trochę za słodki, nudny, ale całkiem w porządku, przynajmniej najpierw, z czasem coraz bardziej się "starzeje".
4,5/10
 
Smak
Poza uderzeniem metalem, które na szczęście bardzo szybko się wyciszyło i pozwoliło cieszyć się nawet niezłymi, mącznymi, jasnosłodowymi nutami finiszu, połączonymi z symboliczną goryczką, jest to naprawdę niezłe piwo. Odczucie słodowości jest w miarę przyjemne, może za słodkie, ale nieporównywalnie lepsze od typowego dla eurolagerów - właściwie byłoby obraźliwe nazwać to piwo eurolagerem, bardziej podpada pod (średnio udanego) monachijskiego hellesa, no solidne jest naprawdę, choć na pewno nic więcej niż solidne.
5,5/10

Tekstura
Przykłada rękę do sukcesu - idealne, wyważone wysycenie.
5/5

5.0/10

O, a tego się nie spodziewałem. Jeśli to w ogóle jest korpolager, to chyba najlepszy, jakiego piłem - ale raczej nie powinno się go tak nazywać, jest zbyt pełny smaku i to tego normalnego, uczciwie słodowego, nie jakiejś ściery czy kartonu. Naprawdę przyzwoite piwo, oczywiście nie do powtórzenia, ale gdyby czymś takim zastąpić u nas w knajpach Żywce (te zwykłe), Tyskie i inne pomyje, to byłaby Polska zdecydowanie lepszym miejscem.