Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brasserie Thiriez. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brasserie Thiriez. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 września 2014

Thiriez: L'Ambrée d'Esquelbecq

Sądziłem, że po świetnym, lekkim saisonie za prędko nie powrócę do francuskiej Brasserie Thiriez, ale dosłownie kilka dni po degustacji ku mojemu zaskoczeniu dowiedziałem się o ściągnięciu trochę większej ilości ich piw do pobliskiego sklepu specjalistycznego. Z radością przyjąłem też wiadomość, że jedno z nich to Bière de Garde, w dodatku w wyjątkowo przyzwoitej cenie jak na tak egzotyczny browar (bo francuskie mikrobrowary to jednak w Polsce spora egzotyka). Wreszcie więc spróbuję piwa w tym francuskim stylu uwarzonego we Francji.

Informacje ogólne:
Piwo: L'Ambrée d'Esquelbecq
Kraj: Francja
Region: Nord-Pas-de-Calais
Miasto: Esquelbecq
Browar: Brasserie Thiriez
Produkowane od: brak danych
Styl: Bière de Garde
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Tu już etykieta w bardziej tradycyjnym wydaniu, taka tam swojska, rustykalna, nie kojarząca się w ogóle z craftem, nawet z piwem nie do końca. Nic specjalnego, ale przyjemna. Informacji jakichś brak, kapsel goły.
6,5/10


Barwa
Kolor elegancki, ciemny bursztyn wpadający w miedź, a nawet w jasny brąz - jest bardzo mocno zmętnione i trochę obniża to ocenę, bo zmętnienie mogłoby być ładniejsze. 
4,5/5

Piana
Obfita, nieprzesadnie, acz zadowalająco gęsta, w miarę nieźle trwała. 
4/5

Zapach 
Zdecydowanie dominuje karmel, dość prosty karmel, który przysłania czające się gdzieś tam w tle nuty drożdżowe, owocowe bądź przyprawowe - przyjemny, ale nic ciekawego, nawet można powiedzieć, że nieco nudny. 
7/10


Smak
W smaku jest już dużo lepiej - karmel w dalszym ciągu dominuje, ale po pierwsze sam w sobie jest jakiś bardziej rozwinięty, skomplikowany, ciekawszy i smaczniejszy po prostu, a po drugie dołącza do niego bardziej wyraźne, lekko kwaskowate akcenty drożdżowe - w dalszym ciągu nie jest to może nic nie wiadomo jak wybitnego, ale teraz już naprawdę bardzo przyjemne i świetnie pijalne piwo, może trochę za słodkie, choć typowa dla stylu, cierpka goryczka trochę się słodyczy przeciwstawia; na dalekim finiszu pojawiają się rewelacyjne nuty chlebowe. 
8/10

Tekstura
Jest odrobinę za mocno gazowane, ale generalnie takie duże wysycenie bardzo do niego pasuje.
4,5/5

7.0/10  

Bardzo dobre, ale raczej nie skłaniające do powrotu piwo, Bière de Garde idące mocno w kierunku lagera wiedeńskiego. Trzeba się na nim bardzo skupić, by wyłapać eleganckie, ciekawe niuanse. Mimo wszystko najlepszym piwem w tym stylu ciągle pozostaje to z Pinty, która właśnie zapowiedziała uwarzenie go w wersji bardziej bursztynowej, być może więc zbliżonej do tego tutaj. Nie wiem jednak, czy będzie butelkować.

piątek, 22 sierpnia 2014

Thiriez & Jester King: La Petite Princesse

Gdy zobaczyłem na półce piwo z Francji, ucieszyłem się, że wreszcie dodam sobie ten niepozorny, ale ciekawy piwowarsko kraj do doświadczeń. Dopiero potem przypomniałem sobie, że przecież dodałem go sobie... dokładnie podczas pierwszej degustacji na blogu. Fischer Tradition, produkt Heinekena, kojarzy mi się jednak bardziej z Heinekenem niż z Francją i nie dziwi mnie ta moja pomyłka. Jak się okazuje, trafiłem na piwo z mikrobrowaru francuskiego, ale uwarzone w kolaboracji z amerykańskim. A samo piwo bardzo osobliwe, bo jest to saison o niespełna trzyprocentowej zawartości alkoholu. Uczyni je to najsłabszym piwem zdegustowanym tu przeze mnie niebędącym grodziszem.

Informacje ogólne:
Piwo: La Petite Princesse
Kraj: Francja - uwarzone w kolaboracji z browarem ze Stanów Zjednoczonych
Region: Nord-Pas-de-Calais
Miasto: Esquelbecq
Styl: Brasserie Thiriez i Jester King Brewery
Produkowane od: 2013
Gatunek: saison
Alkohol: 2,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Na etykiecie księżniczka o oczach lalki/kosmity, nosie kościotrupa i ustach ryby. No brzydkie to coś jak cholera, co zapewne jest zamierzone. Z ciekawych informacji mamy jedynie numer beczki. Kapsel goły, ale przynajmniej pod kolor do etykiety. Ujdzie.
5/10

Barwa
Jest bardzo jasne, jasnozłote albo nawet słomkowe, ale jednocześnie ekstremalnie zmętnione, przez co wydaje się nieco ciemniejsze - efekt jest naprawdę świetny, wygląda bardzo gęsto. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, choć nie rewelacyjnie, do samego końca utrzymuje się w pełni na powierzchni. 
4,5/5

Zapach
Świetny, typowo saisonowy akcent wiejski - nie tylko intensywny, ale też wyjątkowo przyjemny, daleki od drażnienia mimo że niewygładzony - rewelacyjnie kwaskowato-słodkawy, czuć poza końską derką również sporo owoców.
8,5/10
Smak
Również bardzo dobre, na pewno dalekie od wodnistości, jaką mogłaby za sobą pociągnąć niska zawartość alkoholu - do świetnych, nieco szampańskich, kwaskowatych posmaków wiejskich dołącza jeszcze chmiel, który jest stuprocentowo trawiasty i dodaje od siebie przyjemną, całkiem niemałą goryczkę - efekt jest świetny, dziki, zadziwiająco pełny. 
8,5/10

Tekstura
Jest najsłabszym punktem, trochę zanadto pęcznieje w ustach pod wpływem wysycenia.
3/5

7.5/10

Ocena nie dotyka kosmosu, choć jednoznacznie wskazuje na bardzo dobre piwo, ale jestem nim bardziej zachwycony niż na te 8,24/10. A to dlatego, że jest zadziwiająco intensywne, pełne smaku jak na tak niską zawartość alkoholu. Dużo piw poniżej 4% nie piłem, ale spośród ich wszystkich dorównuje Księżniczce tylko o 0,9 punktu procentowego mocniejsze Dead Pony Club z BrewDoga pod tym względem. Świetna rzecz, świetny saison.